Ekspozycje czasowe
Ignacy Jasiński - Maria Anto
Nieznany kaliszanin i jego sławna prawnuczka
Ignacy Jasiński
Kim (...) był Ignacy Jasiński?
Urodzony Kaliszanin, potem uczeń gubernialnego gimnazjum w Suwałkach. Pilny elew warszawskiej Szkoły Sztuk Pięknych, a zarazem student Akademii Medyko - Chirurgicznej. Wkrótce (z biedy) urzędnik Towarzystwa Kredytowego Ziemskiego. Potem znów nagradzany uczeń klasy Aleksandra Wagnera w Monachium, ale przedtem buntownik, podejrzany o przynależność do partii Mierosławskiego oraz udział w spisku na życie carskiego namiestnika i za to skazany na zesłanie w głąb Rosji. Po powrocie inicjator seansów malowania z żywego modela na wieczornych zebraniach, przy świetle elektrycznymi!), w swoim atelier wynajętym w Hotelu Europejskim, podróżnik do Włoch, zwiedzający Pompeje, Mediolan, Florencję i Rzym, ale i wędrownik po kraju ojczystym, rysujący motywy z Poronina, Ojcowa, Zakopanego, Chmielnika..." (ten cytat i wszelkie informacje na temat losów życia i dzieła Ignacego Jasińskiego powtarzam za książką Izabeli Galickiej i Hanny Sygietyńskiej: "Odkrywanie sztuki. Sztuka odkrywania". Instytut Sztuki PAN, Warszawa, 1994).
Rodzina Jasińskich, herbu Porawa pochodzi z miejscowości Werki na Litwie, skąd około połowy XVIII wieku przeniosła się na Kujawy. Ojciec malarza - Franciszek Jasiński urodził się w 1780 roku w Stopnicy. W 1825 roku zamieszkał w Kaliszu, gdzie zaczął pracować jako rachmistrz w kontroli skarbowej województwa kaliskiego. Pierwsza żona - Maria ze Szczanieckich zmarła bezdzietnie w 1830 r. Po raz drugi ożenił się Franciszek z Marią Strzyżowską i miał z nią dwu synów: Antoniego Ludwika (l 832 -1903) oraz Ignacego, który urodził się 7.12.1833 i został ochrzczony w kościele Najświętszej Marii Panny w Kaliszu. Około 1850 roku rodzina Jasińskich przeniosła się do Łomży.
Zachowane świadectwo ukończenia gimnazjum gubernialnego (1852) świadczy o pobycie Jasińskich w Suwałkach. Po kilku latach przenoszą się do Warszawy.W 1854 roku Ignacy zaczyna studiować w Szkole Sztuk Pięknych jako uczeń "wolno - przychodzący" w klasie Rafała Hadziewicza. Z tego roku pochodzą rysunki głów antycznych a także szkice czaszek, rąk i nóg. Późniejszą naukę potwierdzają datowane studia z żywych modeli: dorosłych mężczyzn, starców, chłopców oraz kobiet a także rysunki z gipsowych modeli i antycznych rzeźb. Jako student Ignacy Jasiński zaangażowany był zapewne w ruch konspiracyjny (w 1861 roku pojawia się jego rysunek patriotyczny Polski przedstawionej jako "Obłąkana"). W 1863 roku podejrzany o przynależność do partii Mierosławskiego i o udział w spisku na życie carskiego namiestnika został skazany na zsyłkę w głąb Rosji. Z tej podróży pozostał notatnik malarza.
Mały album oprawiony w czerwony aksamit ze złoconymi metalowymi nakładkami, zawiera dokładne codzienne zapiski a także rysunki ołówkiem i podmalowywane akwarelą. Są to najczęściej portrety osób, które spotykał no kolejnych stacjach. Ta galeria uzupełniona jest przez rysunki suń przewożących skazańców, mężczyzn zakutych w kajdany, kobiety z małymi dziećmi.
Jest rysunek klatki Pugaczowa i akcesoriów katorżniczych. Bardzo interesujące także z etnograficznego punktu widzenia są rysunki czuwaskich i czeremyskich kobiet ze szczegółowo oddanymi strojami i biżuterią, uchwyconych w trakcie wykonywania prac domowych. Z zesłania wrócił w 1866 roku. Z Jego też roku pochodzą dwa ołówkowe portrety narzeczonej Ignacego, Celiny Mejer. Po powrocie do Warszawy wynajął Jasiński pracownię w Hotelu Europejskim. W latach 1867 - 80 powstają rysunki z żywych modeli, które tworzył podczas spotkań artystów i studentów Szkoły Sztuk Pięknych. W1869 roku maluje obraz "Wygnaniec" - tragiczny autoportret ze sztafażem, niosącym wspomnienia zesłania. W 1870 roku Ignacy Jasiński żeni się z Celiną Mejer, szesnastoletnią wtedy zaledwie.
Jasiński należał do tego pokolenia artystów, które odkrywało urodę i historyczne walory rodzimego pejzażu. Jego zamiłowanie do wędrówek ze szkicownikiem zaowocowało serią rysunków pochodzących z różnych stron kraju (Kielecczyzna, Kurpie, Poronin, Zakopane, Ojców, Ogrodzieniec...).
Zagraniczne podróże malarza śledzić możemy po datach rysunków z zaznaczonymi miejscami ich powstania: dom wuja Strzyżowskiego w Dreźnie, statek w Trieście, Pompeje, Neapol, Mediolan, Florencja, Rzym (l 872). Z 1873 roku pochodzą prace wykonane w Monachium, gdzie przez dwa semestry studiował Jasiński w Akademii Sztuk Pięknych w klasie profesora Aleksandra Wagnera. Prace Jasińskiego wystawiane były na pokazach Towarzystwa Zachęty Sztuk Pięknych corocznie od 1860 roku aż do śmierci.
Zmarł na gruźlicę 16.10.1878 roku w Meranie (Szwajcaria) i tam też został pochowany. Sam życiorys urodzonego w Kaliszu artysty, będący kwintesencją losów ówczesnego Polaka, inteligenta i patrioty z wątkami biedy, martyrologii, krótkiego sukcesu, choroby, przedwczesnej śmierci wreszcie - zasługuje no przypomnienie. Zobowiązuje do ocalenia jego sztuka od pierwszych akademickich szkiców dających pojęcie o programie XIX - wiecznej Szkoły Sztuk Pięknych przez znakomite (umiejętność obserwacji, oddanie szczegółu!) rysunki z zesłańczego notatnika, przez liryczne i tajemnicze olejne pejzaże, przez notatki (w różnych technikach}z podróży po Polsce i Europie, przez rysunki satyryczne i ilustracje literatury wreszcie, do portretów, których uroda i ekspresja zyskały aprobatę niechętnej mu zrazu krytyki polskiej.
Myślę, że kaliszanie powitają odnalezionego po latach artystę - swojego współziomka przecież - z szacunkiem, radością i czułością, bo jego biografia i jego dzieło nobilitują miasto, w którym się urodził. Jedyna powojenna wystawa Jasińskiego została zorganizowana przez Izabelę Galicką, Hannę Sygietyńską i Jerzego Langdę w 1978 roku (setna rocznica śmierci artysty) w siedzibie warszawskiego oddziału Stowarzyszenia Historyków Sztuki.
Jedyny głos w kaliskiej prasie dotyczący działalności malarza, pióra Judyty Dymkowskiej ukazał się w "Południowej Wielkopolsce" z 3.03.1980 roku.
Maria Anto
Studia na warszawskiej Akademii Sztuk Pięknych. Ponad 60 wystaw indywidualnych: Warszawa, Gdańsk, Kraków, Lublin, Białystok, Bydgoszcz, Białowieża, Olsztyn, Katowice, Sztokholm, Sundsvall, Caracas, Mediolan, Verona, Triest, Parma, Rzym, Wiedeń, Londyn, Vicenza. Udział w ponad 250 wystawach zbiorowych (min. w VII Biennale w Sao Paulo) w wielu krajach Europy, Ameryce Południowej, Kanadzie, Stanach Zjednoczonych, Japonii, Australii. Mieszka i pracuje w Warszawie.
"Maria" (z "Portretów imion" Kazimiery Iłłakowiczówny): "Noszone zwykle niebacznie w przebraniu Maryli, Marychny, Marysi lub Mani imię to jest jak rzadkie zaklęcie, którego użyć umieją tylko wybroni. Zwykle spoczywa w kącie jak drogocenny pierścień w izbie głupkowatego nędzarza...
Ach trzymać się go jak ręki anielskiej, aż najgorsze dni młodości miną. Ach, mieć odwagę nosić je jak koronę..."
Przywołany tu wiersz sprawia wrażenie, jakby poetka - pisząc go - charakteryzowała wiośnie tylko tę jedną, konkretną Marię. Marię -autorkę niezwykłych obrazów, których siła i sugestywność poruszają najbardziej nawet lodowatego oglądacza. Ciąg słów użytych w wierszu: przebranie, zaklęcie, drogocenność, ręka anielska, zuchwałość, odwaga - to tropy, którymi można zacząć przemierzać świat sztuki Marii Anto.
Bohaterka jej obrazów: liryczna, patetyczna, namiętna, mistyczna -ale także zwykła, codzienna, ubrana {czy przebrana właśnie) raz -w drogocenne suknie, ukoronowana kapeluszami z woalką, kiedy indziej w fartuchu czy pasiastej bluzce mocząca nogi w misce - łączy w sobie, z leśmianowskim mistrzowstwem świat nieskalanej boskości z ziemską zwyczajnością. Podobnie zresztą jej anioły - zamieszkujące z upodobaniem obrazy Marii, odpoczywające w nich pod ciepłym światłem lampy rodzinnego stołu, czy na cmentarnym nagrobku - prostujące umęczone, niezgrabne (ach te paluchy!) nogi.
Ukochany wiersz Marii Anto opisuje takiego bosko - niedoskonałego anioła: "Czemu leciał tak nisko ten anioł, ten duch / Sięgający piersiami skoszonego siana? / Wiatr rozgarniał mu skrzydeł świerzejący puch, / a od kurzu miał ciemne jak murzyn kolana..." (Bolesław Leśmian "Anioł") Bo twórczość malarska artystki (ona sama mocno podkreśla to w rozmowach) sięga często do poezji - takiej, w której odnajduje wspólnotę wyobraźni, słowa jak obrazy - nabrzmiałe kolorem, wielością znaczeń, do poezji - jak jej malarstwo - zdumionej i oczarowanej dziwnością istnienia, To oczarowanie widoczne jest chociażby w kobiecych portretach, na których modelka odwrócona jest często plecami do widza, wpatrzona w rozległe, bezludne pejzaże (to kolejna fascynacja artystki!) "tym wszystkim, czym się można wpatrzyć w świat i dalej". Kim jest la kobieta? - Nie znamy jej przeszłych losów, nie znamy jej wieku i wyglądu. Czujemy tylko niepokojący klimat, w którym wibruje nuta jakiegoś wyzwania, odczuwamy - w pozornej hieratyczność jej sylwetki - tłumioną gwałtowność, żar życia, dialektykę bólu i miłości.
Te uczucia mają moc sprawczą, dzięki której wykreowane przez malarkę światy tętnią życiem baśniowych, a jednocześnie realnych krajobrazów, pełne są łagodnych, choć niepokojących stworów - symboli: skrzydlatych koni, jednorożców, dziwnych ptaków, oswojonych demonów wywołanych z wyobraźni, mitów, pradawności i magii. Towarzyszą im jej własne, ukochane domowe zwierzęta. One czują się w tych sceneriach bezpieczne, ocieplają je spokojem snu, łagodzą przeczucie grozy, które czai się w niektórych obrazach Marii Anto. W tych chociażby namalowanych w okresie stanu wojennego: w "Pięcie" - wstrząsającej jednoznaczną symboliką, czy w (nieobecnym niestety na kaliskiej wystawie) "Śnie z października 1982".
Utajony lęk pojawia się także w jej twórczości inspirowanej fascynacją Fridą Kahlo - meksykańską malarką, której życie naznaczone było - niewiarygodnym wręcz - cierpieniem. Niepokoi w pracach Polki intensywność współodczuwania tego cierpienia, choć obrazy Marii dalekie są od straszliwej szpitalności, którą porażają wizerunki Fridy Kahlo. Myślę, raczej wiem to na pewno, że w życiu i twórczości Maria Anto kieruje się wciąż wewnętrznym nakazem: "dawaj i współczuj". Ale jej dawanie i współczucie to udział nie tylko w cierpieniu. Także w radości. Wyczuwalny -czasami boleśnie - smutek prac Marii łagodzi iskrzące się poczucie humoru, pozwalające jej bez cienia egotyzmu i minoderii, zuchwale i z odwagą odkształcać własną piękną twarz, upodabniać ją do pyszczka zwierzęcia, poszukiwać wdzięku w obszarach sztuki naiwnej czy nawet w kiczu. To wszystko stawia ją w rzędzie tych wielkich artystów, dla których ważny jest i zaakceptowany każdy przejaw życia. Najważniejszy nurt jej malarstwa utkany jest właśnie z niezwykłości przeżywania świata we wszystkich jego manifestacjach. Ecce malarka!
Barbara Kowalska
Powrót do podstrony: Ekspozycje czasowe





























