Ekspozycje czasowe
"Królowie i święci z Wyspy Szarańczy" - Banganarti 2002
Southern Dongola Reach Survey to jeden z najmłodszych i najprężniej zarazem działających polskich projektów badawczych na Bliskim Wschodzie. Od 1997 roku prasa, radio i telewizja regularnie donoszą o kolejnych sensacyjnych i spektakularnych odkryciach, dosłownie wydartych piaskom Pustyni Nubijskej, a nazwy takie, jak Sonijat, Hamur Abbassija, czy - ostatnio - właśnie Banganarti, na trwałe weszły już do czterdziestopiecioletniej historii polskich badań archeologicznych w Sudanie, dzięki którym nasi specjaliści zdobyli uznanie całego świata naukowego.
Głównym pomysłodawcą utworzenia Połączonej Ekspedycji i jej dyrektorem od początku pozostaje dr Bogdan Żurawski - cieszący się opinią jednego z czołowych polskich nubiologów, a przy tym prawdziwy miłośnik Sudanu, jego kultury, tradycji i dziejów. Prace terenowe misji wspiera logistycznie sudańska Służba Starożytności, zaś jej organizatorami ze strony polskiej są: Zakład Archeologii Śródziemnomorskiej Polskiej Akademii Nauk w Warszawie, Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej im. Kazimierza Michałowskiego w Kairze, Muzeum Archeologiczne w Poznaniu, a od niedawna także Uniwersytet im. Mikołaja Kopernika w Toruniu i Uniwersytet Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie.
Królowie i święci z Wyspy Szarańczy
Wieś Banganarti położona jest na prawym brzegu Nilu, ok. 10 km na południe od Starej Dongoli. W lokalnym dialekcie nubijskim "banganarti" oznacza tyle, co "wyspa szarańczy" - jeszcze dwieście lat temu teren ów pozostawał oddzielony od brzegu jedną z odnóg Nilu. Osadnicy z plemienia Szajgija w XIX w. nadali temu miejscu inną jeszcze nazwę, dziś funkcjonującą zamiennie z pierwszą: Sinada.
J uż wykonana w 1998 roku sesja zdjęć lotniczych wskazywała jednoznacznie, iż tamtejsze piaski kryją pozostałości rozległych, murowanych struktur. Bezpośrednim wstępem do późniejszych sensacyjnych odkryć stały się prace sondażowe, przeprowadzone w 2001 r., w trakcie których natrafiono na wspaniale zachowane średniowieczne malowidła ścienne. Dla zabezpieczenia przed zniszczeniem, freski zostały wówczas zasypane.
Rok niecierpliwych oczekiwań polskich archeologów na możliwość powrotu na Wyspę Szarańczy wynagrodzony został, przekraczającym najśmielsze nawet oczekiwania, efektem regularnych prac wykopaliskowych, zorganizowanych w lutym i marcu ubiegłego roku. Odsłonięte zostały wówczas ruiny dużego kompleksu architektonicznego, którego okres użytkowania - w oparciu o znalezione fragmenty ceramiki - można było umieścić w czasach królestw chrześcijańskich (VII - XIV w.), a więc w epoce wielkiego rozkwitu ekonomicznego i kulturalnego tej części Nubii.
Wszystkie budowle otaczał pierścień umocnień z okrągłymi basztami w narożnikach. Centralnym elementem założenia był, zbudowany na planie krzyża, okazały kościół, wznoszący się na czterech potężnych kolumnach i przykryty pierwotnie kopułą.
Od strony wschodniej do bazyliki tej dobudowano ciąg kaplic z apsydami. Na ścianach każdej z nich znajdowało się po kilka warstw nadzwyczajnych malowideł, wyłaniających się stopniowo wraz z postępem prac eksploracyjnych. Powtarzają one analogiczny schemat kompozycyjny: nubijski władca w stroju ceremonialnym ukazany został w towarzystwie archanioła (Rafała?) i dwunastu apostołów.
Na terenie kościoła znaleziono szereg interesujących przedmiotów, związanych z sakralną funkcją budynku: w narożnikowych pomieszczeniach pomocniczych (zwanych pastoforiami), poza lampkami oliwnymi i kilkunastoma wielkimi amforami na wino, znajdowała się specjalna skrytka, zawierająca gliniane naczynia mszalne. Równie interesującym znaleziskiem wydaje się ceglana mensa ołtarzowa, pokryta greckimi cytatami z oryginalnego tekstu liturgii oraz Nowego Testamentu.
Najprawdopodobniej Banganarti w średniowieczu było jednym z najważniejszych ośrodków religijnych całej Nubii, otaczanym szczególną czcią i przez kilkaset lat nieprzerwanie przyciągającym tłumy pielgrzymów. Śladem ich pobytu są setki inskrypcji i graffiti, pozostawianych na ścianach kościoła. Siłą rzeczy nasuwać się więc musiało niezwykle istotne pytanie o przyczynę tej niezwykłej popularności...
Wykonane w ostatnich dniach ubiegłorocznej kampanii wykopaliskowej sondaże ujawniły obecność niższego poziomu pomieszczeń, do których wejścia zostały zamurowane, a następnie pokryte tynkiem i malowidłami. Konstrukcjom tym towarzyszyła warstwa potłuczonych amfor na wino, które były zapewne pozostałością wczesnochrześcijańskiego obrządku tłuczenia tych naczyń na grobach zmarłych. Wszystkie powyższe przesłanki pozwoliły na wysunięcie dosyć śmiałej hipotezy, iż kościół z Banganarti miałby również pełnić rolę mauzoleum - miejsca pochówków nubijskich królów z lokalnej dynastii, panującej w sąsiedniej Dongoli.
Czy przypuszczenia archeologów były trafne - okazało się zaledwie kilka dni temu... Państwo natomiast mogli przekonać się o tym podczas wykładów popularnonaukowych, jakie stanowiły jeden z punktów "Dni Sudańskich" w Muzeum Okręgowym Ziemi Kaliskiej.
Powrót do podstrony: Ekspozycje czasowe





















































